RoyComplain @ComplainRoy
Lubię filmy SF Kraków, Polska Joined December 2019-
Tweets406
-
Followers21
-
Following484
-
Likes3K
Był z nami w Jugosławii pewien oryginał. Z Polski ściągnięto tłumacza języków słowiańskich, Marka. Marek doskonale znał Bałkany, znał serbo-chorwacki we wszelkich możliwych odmianach (serbski i chorwacki, poza zapisem różnym alfabetem, odpowiednio łacińskim i cyrylicą, mają też różne poszczególne słowa, np. powietrze po serbsku jest vozduh, a po chorwacku zrak, itd. choć jest to jednak ten sam język), znał bułgarski i rosyjski, a wszystkie biegle. Był pilotem wycieczek po Bałkanach, a wcześniej za tzw. komuny pracował jaki tłumacz w Komitecie Centralnym PZPR. Kiedyś przy jakimś rosyjskim obserwatorze wojskowym ONZ puścił wiązankę po rosyjsku wprawiając tamtego w osłupienie. Rosjanin pyta: „w której kolonii karnej siedziałeś?” A Marek: „nie siedziałem, ale byłem tłumaczem i tłumaczyłem towarzyszy z Biura Politycznego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego.” Rosjanin pokiwał głową ze zrozumieniem, no tak! Teraz się wyjaśniło! Sam Marek opowiadał, że jednym z jego głównym zajęć było wożenie towarzyszy z ZSRR do luksusowych hoteli na dziwki, ale sprowadzanie rzeczonych do Klarysewa lub Victorii, w zależności od tego gdzie ich wpakowano. Tłumacz był nam potrzebny, bowiem znajomość rosyjskiego w dawnej Jugosławii była żadna, angielskiego też nie znali, jeśli już to niemiecki, bo wielu pracowało w RFN jeszcze w latach słusznie minionych. A język serbo-chorwacki, choć z pozoru podobnie brzmiący, okazał się całkowicie odmienny. Kiedyś na przykład idzie uliczką przy sztabie batalionu Gordana, nasza lokalna serbska tłumaczka, a Marek wyglądał przez okno. Gordana pyta zalotnie: „Marek, što radiš?“ (co robisz?), na co Marek wali prosto z mostu: „Gledam se kroz prozor i tražim neku pičku.” (wyglądam przez okno i rozglądam się za jakąś cipką). Dlatego, jak widać, tłumacz był nam potrzebny, zwłaszcza że Gordanę nie chcieliśmy wtajemniczać w różne nasze poufne rozmowy z lokalsami, a poza tym nie mogliśmy jej zabierać na chorwacką stronę, bo była Serbką. Z tymi tłumaczkami był niezły numer czasem. Portugalski obserwator policyjny, tzw. Civpol, z grupy oceniającej prace lokalnej milicji pod kątem przestrzegania podstawowych praw człowieka, przygruchał sobie obsługującą ich tłumaczkę. Wzięła ich wola boża i uprawiali stosunki międzynarodowe. Portugalczyk zasuwa jak królik, więc jego wybranka woła namiętnie: „polako, polako!” (powoli, powoli). Na co portugalski policjant, uniesiony narodową dumą przerwał i głośno mówi: „No Polaco! Portugalo!” I dalej swoje jak siedmiolufowy minigun… Na zdjęciu - mediacje z serbskimi i bośniackimi oficerami (Bośniacy dwaj pierwsi od lewej), Slunj 1993 r. Wśród Polaków pierwszy z prawej to Romek Polko, a obok spadochroniarz z 6. BDSz, Leszek Zajkowski, nazwisk dwóch pozostałych nie pamiętam. Marek nie pojawił się tu na zdjęciu, ale tłumaczył te rozmowy. Fot. Michał Fiszer Jeśli podobają Ci się moje wpisy postaw mi kawkę, a będzie więcej buycoffee.to/dafiszer
Wizyty lotników w Wielkiej Brytanii Kolejny numer był na odprawie przed lotami. Brytyjski pułkownik (Group Captain) kończy odprawę: „Well, Gentlemen, that’s conclude my briefieng. Do you have any questions please?” Amerykański pilot latający na F-15E wstaje i wali typowym teksańskim akcentem, wywalił mniej więcej taki tekst, nie robiąc żadnych przerw miedzy słowami (zapiszę to fonetycznie): „Ajwgatdekłeszczen. Łerisdeerjaforfjueldemping?” Na co Anglik: „I afraid, I can’t understand you, could you repeat your question, pleeaase?” A Teksańczyk dalej jak Kaczor Donald: „Łelitsnategrejtdil. Ajdżustłonanołłerisdeerjaforfjueldemping…” Włączyłem się w dyskusje tłumacząc Teksańczyka na angielski, na co sala zareagowała żywiołowym śmiechem… A człek pytał o rejon zrzutu paliwa. W Culdrose Anglicy zrobili nam taką huczną imprezę, że mało nas nie potopili w Whyski, piwie i co tam jeszcze płynęło. To właśnie na tej imprezie jeden z pilotów zespołu poprosił mnie o tłumaczenie w ożywionej dyskusji z brytyjskim komandorem porucznikiem pilotem. Miałem jednak problem, bo Anglika rozumiałem doskonale, a naszego pilota za chińskiego boga. Trochę mu w mowę poszło, nie był w stanie wymówić wszystkich spółgłosek... To właśnie tam przyznałem się mocno już wstawionemu komandorowi podporucznikowi kapelanowi - anglikańskiemu pastorowi, że jestem ewangelikiem. Około 02.00 nad ranem poszliśmy do kościoła, który pastor otworzył swoim kluczem, otrzymałem od niego Komunię Świętą w obrządku anglikańskim, choć ja jestem ewangelikiem augsburskim, po czym, po chwili zadumy nad własnym grzesznym życiem przy modlitwie w pustym kościele, wróciliśmy na imprezę grzeszyć dalej... Jeśli podobają Ci się moje wpisy postaw mi kawkę, a będzie więcej buycoffee.to/dafiszer
Polska właśnie napisała historię na torach kolejowych. Firma Nevomo – założona w Polsce – pomyślnie przetestowała pierwszy na świecie system lewitacji magnetycznej na istniejącej, konwencjonalnej infrastrukturze kolejowej. Bez budowy nowych torów. Bez tuneli hyperloop. Wystarczy standardowa szyna, wzbogacona o technologię lewitacji.System MagRail wykorzystuje silniki liniowe i lewitację magnetyczną, aby unieść pojazd nad istniejącymi torami, eliminując tarcie i umożliwiając prędkości do 550 km/h. Test przeprowadzono na rzeczywistym torze w Polsce, a jego wyniki potwierdziły niezależne komisje inżynierskie.Implikacje są ogromne: zamiast budować zupełnie nową infrastrukturę od zera, kraje będą mogły modernizować istniejące sieci kolejowe do prędkości bliskich hyperloopowi za ułamek kosztów.Polska nie tylko dogania świat. Polska buduje to, co przyjdzie po nim.
W magazynach instytutów PAN znajdują się kolekcje dinozaurów z pustyni Gobi, historyczne zbiory zoologiczne i materiały pozwalające badać zmiany środowiska sprzed epoki przemysłowej. Polska wciąż nie ma dużego Muzeum Historii Naturalnej. Academia. Dobrze wiedzieć.
Rogate dusze - nie dla ludzi z korpo pijących herbatkę bezglutenową zero cukru, soli i konserwantów Lotnictwo wojskowe to nie jest szkółka niedzielna. Wojskowi piloci to przede wszystkim żołnierze, nie latają dla przyjemności, nawet jeśli ją z tego czerpią. Państwo nie wydaje miliardów na to, żeby zaspokoić czyjeś pragnienia czy dać komuś nieco radości z unoszenia się w powietrzu. Państwo potrzebuje sprawnej i efektywnej machiny do prowadzenia działań bojowych w powietrzu. Dlatego programowo zmusza się ludzi do narażania życia. Na Limie było na przykład takie ćwiczenie: średni pilotaż na małej wysokości. "Średni pilotaż" to wojskowy eufemizm na akrobację. To było ćwiczenie, w którym planowo, programowo i celowo zmuszało się pilota do wystawianie się na duże niebezpieczeństwo. Przewrót zaczynało się z wysokości 2000 m. W prawidłowo wykonanym przewrocie na Limie-5/6 traciło się ok. 1600 m wysokości, maksymalnie 1800 m. Jeśli nie popełniło się błędu. A zatem w dolnym położeniu było 200 m. W cywilnym lotnictwie byłoby to nie do pomyślenia - absolutne naruszenie warunków bezpieczeństwa! A u nas było wydrukowane w zatwierdzonym przez dowództwo programie szkolenia. A także szyki chmurowe (tak, lataliśmy w ugrupowaniu w chmurach!), szyki w nocy, loty koszące, dalekie loty w morze (na jednosilnikowym samolocie? - dziwią się piloci cywilni pytający o certyfikat ETOPS), loty koszące nad morzem (cholernie trudne), nocne ataki na poligonie, loty z prędkościami naddźwiękowymi głęboko w stratosferze, itd. Każdy atak na poligonie to igranie z własnym życiem, wystarczyło JEDNOSEKUNDOWE opóźnienie wyprowadzenia z lotu nurkowego i po zawodach. Game over. No shit. Po wyprowadzeniu trzeba było odejść z przeciążeniem co najmniej 4,5 g, bo mniejsze to łagodniejszy łuk i wlecenie w chmurę odłamków właśnie użytego uzbrojenia. I znów - game over. Do takiej roboty nie można wybrać ludzi wahających się, stroniących od niebezpieczeństwa, ludzi przy których ich anioł stróż dłubie z nudów w nosie. Większość pilotów wojskowych jakich znam to ludzie niepokorni, niespokojni, prawdziwe rogate dusze, nie dający sobie w kaszę dmuchać, mający szalone pomysły, a ich anioł stróż albo chodził do psychoterapeuty, albo popadł w alkoholizm. Kiedyś generał Gotowała powiedział, że jak pilot wojskowy komuś od czasu do czasu w knajpie nie da w pysk i go policja odwiezie, to dupa nie pilot. Jak wybuchnie wojna to tylko ci, którzy nie zawahają się robić szalone rzeczy są w stanie cokolwiek osiągnąć, zestrzelić wrogi samolot, wlecieć w strefę ognia przeciwlotniczego wroga i wpakować mu celnie bomby w tyłek, latając samolotem będącym beczką prochu. Gdzie łatwopalne paliwo w ilości typowej cysterny samochodowej znajduje się dwa metry od miejsca, gdzie temperatura jest niewiele mniejsza od pieca martenowskiego w hucie. Żeby w ogóle wsiąść do czegoś takiego i rozpalić ten piec, to już na wejściu trzeba być pierdolniętym! Jednocześnie wojsko robi wszystko, by zachować właściwą równowagę między przyzwyczajeniem ludzi do szalonych wyczynów, a zachowaniem warunków bezpieczeństwa. Przede wszystkim ustala się obszary niebezpieczeństwa, wkroczenie w które nie jest wymagane do efektywnego wykonania określonego zadania. I surowo zabrania się wkraczanie w te obszary. Inne obszary niebezpieczeństwa są dozwolone z konieczności, a dokładnie - nakazane, bo bez tego człowiek nie zrobi niczego. Nie zejdzie na 50 ma nad poligon i nie zrzuci czterotonowego ładunku bomb z układem hamującym w cel na poligonie, a dwie tony heksogenu wstrząsną ziemią w potwornej eksplozji rozrzucając kamienie i odłamki na dwa i pół kilometra, kilka sekund po tym jak człowiek nad tym przeleciał. Tak, robiliśmy takie rzeczy. Po drugie, wymagana jest dogłębna wiedza i nieustanne myślenie o różnych sytuacjach awaryjnych, nieprzewidzianych. Piloci wojskowi muszą być przygotowani na nieprzewidywalne. Muszą błyskawicznie myśleć i analizować. Kiedy pierwszy raz usłyszałem o Quick Reference Handbook (QRH) to nie mogłem w to uwierzyć, że na samolocie pasażerskim jak zaświeci jakaś lampka awaryjna to oni otwierają podręcznik i czytają co trzeba zrobić. Teraz rozumiem, że dla bezpieczeństwa pasażerów lepiej sprawdzić, niż uprawiać radosną twórczość z głowy, czyli z niczego. Na samolotach bojowych nie było niczego takiego jak QRH człowiek wszystko miał w głowie. Teraz są elektroniczne QRH i podpowiedzi głosowe. Już na Su-27 pojawiła się tzw. "Tamara", która czytała pilotowi kobiecym głosem czynności do wykonania w sytuacjach awaryjnych, bo podobno głos kobiety uspakaja. W każdym razie olbrzymi zasób wiedzy był niezbędny by ograniczyć niebezpieczeństwo. Ograniczyć, bo wyeliminować się nie da. Piloci wojskowi są w nieustannych ruchu. Przygotowanie. Loty. Omówienie. Szkolenie z SERE, czyli S – Survival (Przetrwanie w trudnych warunkach), E – Evasion (Unikanie pojmania przez przeciwnika), R – Resistance (Opór w przypadku pojmania i uwięzienia), E – Escape (Ucieczka z niewoli). Strzelanie z broni osobistej lub innej, rzut granatem. Szkolenie chemiczne. Zajęcia z nawigacji. Zajęcia sportowe WF, z samoobrony. Służby (oficer dyżurny, operacyjny). Ćwiczenia i szkolenia. Przebazowania na lotniska zapasowe. Wspólne odprawy i szkolenia na innych lotniskach i w specjalnych ośrodkach. Nauka języka współdziałania, niegdyś rosyjskiego, dziś angielskiego (w obu czytam książki i znam w stopniu biegłym). Mając tyle zajęć, tyle obowiązków, tyle rzeczy do wykonania, zdarza się coś pominąć, zapomnieć, przeoczyć albo zwyczajnie po ludzku odpuścić, bo człowiek pada na pysk ze zmęczenia. Oczywiście to błąd. Nie wolno. I to też staraliśmy się ograniczyć do minimum. Czasem człowiek ma po prostu zły dzień, wtedy z reguły decyzja jest jedna: dziś nie latam. Surowo przestrzegano zasady: nie czujesz się dziś na siłach, na obowiązkowych badaniach lekarskich powiedz, że nie czujesz się najlepiej. Nikt nie będzie wnikał, nikt nie wyciągnie konsekwencji. Po prostu dziś nie latasz i kij komu w oko dlaczego. Każdy lot wiąże się z nauką czegoś, nie ma lotu wykonanego bezbłędnie, perfekcyjnie. Cały myk polega na tym, by każdy popełniony błąd przeanalizować, dojść do przyczyny i nie popełnić w przyszłości. W końcu popełnia się ich bardzo mało, bardzo drobnych i mało znaczących. A zdarza się wykonywać loty perfekcyjnie, ale to już naprawdę wtedy, kiedy człowiek ma duże doświadczenie i przykłada się do tego co robi. Właściwie żeby to zrobić, to trzeba zaprzedać duszę lotnictwu. Inaczej gówno z tego będzie. Kiedy czytam wspomnienia naszych narodowych bohaterów (Skalski, Arct, Król) one też są pełne historii różnych błędów, zdarzeń związanych z tzw. czynnikiem ludzkim. Opisują oni bez żadnej żenady swoją ułańską fantazje, szalone rzeczy które robili i inne tego typu historie. Ale gdyby to byli grzeczni chłopcy, prawiczki z przykościelnej szkółki, to czy w ogóle cokolwiek by osiągnęli na wojnie? Czy spruł by ich pierwszy napotkany Messerschmitt, którego pilot nie był grzecznym chłopcem lecz zawadiaką z fantazją i twardym, zdecydowanym wojownikiem? Dlatego przyjmijcie proszę, że lotnictwo wojskowe tylko wtedy będzie groźnym dla wroga narzędziem, jeśli będzie złożone z ludzi typu niepokornego, niespokojnego, nietuzinkowego, a jednocześnie ludzi pasjonatów, chłonących teorię, przykładających się do ćwiczeń, treningów i wykonywanych lotów, którzy tym wszystkim po prostu żyją. Jak myślicie, skąd po ponad 30 latach jestem Wam w stanie opisać działanie każdego przyrządu, każdy zakres pracy systemu Su-22, działanie każdego przełącznika? I nie życzę sobie uwag ludzi, którzy gówno wiedzą a pouczają mnie jak należy latać samolotem wojskowym, odnosząc to do przewiezienia panienki na szybowcu w aeroklubie. To nie ta liga i nie szukajcie w lataniu wojskowym ścisłych procedur, które jedyne co ci zagwarantują na wojnie, to tylko to, że ktoś niepokorny z drugiej strony w ekspresowym tempie skroi ci dupsko. A wojsko jak wojsko. Easy day was yeasterday. Na zdjęciu: posiadający ułańską fantazję piloci śmigłowca z Bangladeszu wraz ze mną na pokładzie jako obserwatorem ONZ bezprawnie zapuściliśmy się kawałek w głąb Iranu i zrobiłem wówczas to zdjęcie z propagandowym napisem po persku. Misja obserwacyjna UNIKOM, Irak i Kuwejt, 1999 r. Dwóch squadron leaderów (majorów) z Sił Powietrznych Bangladeszu, z nalotem po 2000-3000 godzin na śmiglowcu Bell 212 stanowili załogę w tym locie. Muzułmanie, ale rogate dusze either. Fot. Michał Fiszer Jeśli podobają Ci się moje wpisy postaw mi kawkę, a będzie więcej buycoffee.to/dafiszer
Both men said “I can’t breathe”, but only one man’s death was covered relentlessly by the media. The only conclusion that can be drawn is that the legacy mainstream media is incredibly, hatefully racist against Whites.
UPDATE (AS OF MAY 29, 2026): 0 stories from AP on Henry Nowak 0 stories from PBS on Henry Nowak 0 stories from NYT on Henry Nowak 0 stories from NPR on Henry Nowak 0 stories from WSJ on Henry Nowak 0 stories from CNN on Henry Nowak 0 stories from WaPo on Henry Nowak 0 stories
Michał odkrył sposób na logowanie jako dowolny użytkownik do eZUS-u, E-Sądu, eZdrowia i innych rządowych systemów. Poczytajcie, bo to najgrubsze odkrycie tego roku w PL 1. zaufanatrzeciastrona.pl/post/zdalne-wy… 2. zaufanatrzeciastrona.pl/post/hakowanie… 3. zaufanatrzeciastrona.pl/post/ominiecie… 4. zaufanatrzeciastrona.pl/post/podsumowa…
Pojawiło się wiele głosów na temat użycia broni jądrowej. Chodziło głównie o to, że w razie ataku Układu Warszawskiego Amerykanie planowali "postawić zaporę jądrową na linii Wisły". Sprawa jest szalenie ciekawa, bowiem podobnie jak w przypadku słynnego paradoksu kota Erwina Schrödingera z 1935 r., jest to jednocześnie i prawda, i nieprawda. Jak to możliwe? Przecież wszyscy wiemy, że jedyną żywą ilustracją paradoksu kota Schrödingera, który jest jednocześnie i żywy, i martwy, jest Lenin, który jednocześnie jest martwy, i wiecznie żywy... Ale z bronią atomową jest tak samo. Istnieje i ma niszczycielską moc. Jej pierwsze użycie może i zapewne wywoła lawinę nie do zatrzymania i skończy się globalnym Armagedonem. W tej wojnie nie ma zwycięzców i jeśli komuś puszczą hamulce i zacznie się przekręcanie atomowych kluczyków bez opamiętania, taka "jazda w kosmos bez hamulców" (jak to określiła pewna warszawska prostytutka w kontekście bardzo wysokiej stawki proponowanej przez klienta), to wyginiemy jak dinozaury na atomowej pustyni, w tzw. atomowej zimie. Dlatego nikt się na to nie zdecyduje. Nikt normalny. A na wypadek, gdyby miał o tym zdecydować nienormalny, wszystkie atomowe państwa mają zabezpieczenia: wielu ludzi w procesie decyzyjnym. Taki łańcuszek ludzi dobrej woli. Wypadnie jedno ogniwo i stoimy, nie ma bum-bum. W USA teoretycznie jest to duet NSA (National Security Authorities): prezydent lub wice- plus sekretarz stanu lub wojny. Właśnie sobie pomyślałem o duecie Trump-Heghset i lekko się wystraszyłem, ale jednocześnie jestem przekonany, że powstrzymali by ich sami wojskowi nie wykonując rozkazu. W Rosji jest to chyba z dziewięć osób, a wojsko bezpośrednio nie dysponuje bronią jądrową, ta jest trzymana przez specjalne jednostki 12. Głównego Zarządu MO FR, z jednostkami i składami oddzielonymi od reszty wojska. Ten zarząd nie podlega pod Gerasimowa, lecz bezpośrednio pod ministra. Kontroluje ten zarząd nie tylko wydział specjalny FSB, ale specjalna przeznaczona tylko do tego celu, Specjalna Służba Kontroli - tajna służba Ministerstwa Obrony. I wszędzie tak jest, nawet w Pakistanie. Wracając do kota Schrödingera, państwa deklarują różne czerwone linie. Jeśli je przekroczycie, to użyjemy! Dzięki temu nikt nie ryzykuje, żeby to sprawdzać. Rosjanie wyznaczyli mnóstwo czerwonych linii strasząc użyciem broni jądrowej. Zdesperowana Ukraina przekroczyła wiele z nich, m.in. niszcząc kilka rosyjskich bombowców strategicznych, element sił strategiczno-jądrowych. Co zrobiła Rosja? Atomówka jak groziła? Nawet Miedwiediew nabrał wody w usta. Czyli broń jądrowa ma być użyta, ale nie będzie użyta. Francja w 1940 r. miała całkiem spore zasoby broni chemicznej. Dlaczego nie użyto jej na nacierające wojska niemieckie? Przecież poniosły by one ciężkie straty i Blitzkrieg by się skończył. Francja by nie upadła. Bo nikt się nie odważył. Wypękał, w obawie odwetu. Nie ostatni raz zresztą. W październiku 1962 r. oba supermocarstwa się zapędziły. Zagoniły i właściwie przekroczyły linie do użycia broni jądrowej. A potem nagle wypękały, wymiękły i to zarówno Waszyngton, jak i Moskwa. Tak Kennedy który się nie szczypał, jak i Chruszczow machający pięścią, że pokaże Amerykanom "Kuzkinu mat" (czytane jako mać, stąd się wzięło nasze k... mać czyli matka, jej krewnym jest skurw..syn) - matkę diabła. I nie pokazał, bo spękał. Kennedy też. Zamiast tego zaczęli się potajemnie dogadywać. I ustalili, że każdy się cofnie o krok. I tak zrobiono. Jest o tym rewelacyjny, genialny film z Kevinem Kostnerem - "13 dni" (Thirteen Days). Polecam, został odtworzony, w przeciwieństwie do szmiry "Pearl Harbor" z dużą dbałością o szczegóły historyczne. Cholernie warto go zobaczyć. Dlatego podejrzewam, że gdyby doszło do wojny Układ Warszawski - NATO, broń jądrowa nie zostałaby użyta. Po prostu nikt by się nie odważył, zwłaszcza że tak od początku lat 70. (Amerykanie od 1964 r. i od przyjęcia doktryny Elastycznego Reagowania) obie strony miały założenie "użyjemy jako drudzy, w odpowiedzi na to jak oni użyją". Czyli nikt. Czy mam rację? Myślę że mam. Czy zaryzykowałbym wojnę mając takie przekonanie? W żadnym razie. A co jeśli nie mam? Jeśli kot nie jest martwy, ale jednak wbrew logice żywy? No właśnie. I ani Chruszczow, ani Breżniew, nigdy nie zdecydowali się tego testować. Wiedzieli, że to bujda na resorach, że nikt nie będzie ryzykował zagładą świata dla Danii czy nawet Niemiec, ale nie zdecydowano się, by to sprawdzić w praktyce. A co, jeśli zaryzykuje? No i co wtedy??? Czyli broń jądrowa została użyta DOKŁADNIE zgodnie z przeznaczeniem - do odstraszenia. I zadziałało. A Leonid Breżniew był wesołym człowiekiem. Lubił zbierać dowcipy polityczne. Uzbierał ich podobno tak ze dwa łagry. Nie wiemy, czy zdawał sobie sprawę, że jeśli nie zlikwiduje punktu odniesienia, czyli zachodniej cywilizacji, to ZSRR jest skazany na zagładę, na rozpad. Bo takie państwo nie może konkurować z normalną wolnorynkową demokracją. Zawsze zostanie sprowadzone do parteru, do roli taniej stacji benzynowej, na której się można wysikać po zatankowaniu. Popychadłem i pucybutem świata. A tego człowiek radziecki/rosyjski nie zniesie za żadne skarby. Nie ma opcji. Dlatego ten lepszy świat z boku trzeba zlikwidować, żeby została tylko ta sowiecka ch...jnia, syf i beznadzieja "głubinki" (prowincji) z drewnianym wychodkiem na dworze. Czy Breżniew wiedział, że tak jest? Jestem przekonany, że wiedział bo był wiernym uczniem Stalina, który z tego powodu przyczynił się do wybuchu II wojny światowej. Licząc, na przebudowę świata po swojemu, na zniewolenie całej Europy. Putin wie, że zniewolenie skrawka Europy, to mało, albo wszystko, albo los ZSRR. Trzeciej drogi nie ma. I Breżniew z pewnością też wiedział. Ale żyje się raz. Jak się ma wszystko, to dlaczego nie czerpać z tego całymi garściami? Towarzysze, bawcie się i pijcie, cieszcie życiem, odcinajmy kupony! A misja "wyzwolenia" Europy? Innym razem, po co pchać się pod te ich cholerne atomy? A póki co: wspaniałe dacze w malowniczym lasku pod Moskwą i balangi z bladziami. I wysokie odznaczenia państwowe, niech inni podziwiają! Ale trzeba jakoś wytłumaczyć ludowi dlaczego nie ruszamy żeby zgnieść ten zgniły, znienawidzony Zachód. Dlatego rozdmuchano mit o atomowej zagładzie. Już w PRL opowiadano, jak to USA postawi atomową zaporę na Wiśle, więc nie możemy na razie ruszać, ale niech no oni tylko nas zaatakują! Bo jak by trzeba było to by zaatakowali, mniej więcej tak jak "Polacy" niemiecką radiostację w Gliwicach. Ale póki co, wiecie, rozumiecie, no te ich cholerne atomy! Musimy towarzysze, wiecie, rozumiecie, no ten tego jeszcze poczekać, choć nie wolno tracić czujności rewolucyjnej! I tak jeszcze w latach 70. prof. Longin Pastusiak opowiadał w TVP1 o atomowej zagładzie. Nie kłamał. Tylko nie powiedział wszystkiego. Dlatego postanowiłem dopowiedzieć resztę. Na zdjęciu - przygotowanie do startu sowieckiej rakiety operacyjno-taktycznej R-17 (indeks GRAU - 8K14) kompleksu 9K72 Elbrus w czasie ćwiczeń Armii Radzieckiej. To podstawowy środek przenoszenia taktycznej broni jądrowej. Fot. „Krasnaja Zwiezda” - taki ich "Żołnierz Polski" Jeśli podobają Ci się moje wpisy postaw mi kawkę, a będzie więcej buycoffee.to/dafiszer
49 mètres de haut. 275 mètres de long. 50 000 tonnes de pierre. Pas une goutte de mortier. Le Pont du Gard, entre Nîmes et Uzès. Trois étages d'arches superposés au-dessus du Gardon. 6 arches en bas, 11 au milieu, 35 en haut. Construit vers l'an 50 après J.-C., sous le règne de Claude ou de Néron. Chaque bloc de calcaire, certains pesant 6 tonnes, a été taillé au millimètre et posé par emboîtement. Les pierres tiennent par leur poids, leur taille et leur disposition. Rien d'autre. Ce pont n'était qu'un morceau d'un aqueduc de 50 kilomètres. Il amenait l'eau d'une source près d'Uzès jusqu'à Nîmes. 35 000 mètres cubes d'eau par jour. Pour alimenter les fontaines, les thermes et les maisons d'une ville de 50 000 habitants. La pente de l'aqueduc : 25 centimètres par kilomètre. Sur certains tronçons, 7 millimètres par 100 mètres. Sans GPS, sans laser, sans ordinateur. 1 000 ouvriers pendant 5 ans. Il a 2 000 ans. Il est toujours debout.
Pensaba que todo el mundo cosía los botones simplemente pasándolos al azar. Resulta que existe una técnica que hace que se vean mejor y sean más resistentes
W Jugosławii mieliśmy wiele wizyt różnych dostojników. Raz był biskup polowy wojska polskiego. Na Turanju, na naszym posterunku, byli też w ramach wzmocnienia Nigeryjczycy. Nie wiem jakim cudem, ale nasi żołnierze szybko nawiązali z nimi kontakt. Szybko ich nauczyli przeklinać po polsku. Nie zawsze oczywiście wytłumaczyli im co to znaczy. Mieli bekę, bo wmówili im, że pewien brzydki zwrot to ważne przywitanie po polsku. Kiedy do batalionu przyjeżdżał biskup polowy, zatrzymał się chwilę na Turanju. Przywitał się ze wszystkimi żołnierzami, w tym także z Nigeryjczykami. Jakież było zdziwienie jego świątobliwości, jak jeden z nigeryjskich żołnierzy wypalił „weź się ch..ju do roboty!” myśląc że to przywitanie po polsku. Biskup zaśmiał się, bowiem w lot załapał, że biedny Afrykanin nie wie co mówi, a to sprawka naszych żołnierzy. Uśmiechnął się szeroko, po czym odwrócił się do polskich żołnierzy, pogroził im palcem i rzekł żartem: „zobaczycie, będziecie się smażyć w piekle!” Po kilku latach, kiedy służyłem już w Oddziale Łącznikowym Biura Ataszatów wojskowych, spotkałem tego samego biskupa. Na jakimś przyjęciu siedzieliśmy obok siebie przy stole. Pomagałem jego świątobliwości nałożyć kurczaka na talerz, chcąc go przekroić na pół. Biskup był znany z apetytu spojrzał na moje wysiłki z nieszczęsnym kurczakiem i rzecze: „synu! Co Pan Bóg złączył, niech człowiek nie waży się rozłączać!” I tak na talerzu, a następnie w żołądku duchownego wylądował cały kurczak. Z duchownymi w Jugosławii było więcej przygód. Tym razem chodziło o naszego, batalionowego księdza kapelana. Szykujemy się do jakiegoś święta ONZ, czekamy na dowódcę sektora, stoi przygotowany mikrofon, żołnierze ustawieni do apelu. A w wozie „głośnikowym”, na specjalnej odmianie Stara 266 z odpowiednim nadwoziem i megafonami, dwóch żołnierzy zapomniało, że aparatura jest już włączona. Dyskutują żywiołowo: „no i wiesz, jak on mu ku…wa zajebał!” A wszystko leci przez duże głośniki, reszta batalionu ma ubaw. Ksiądz spojrzał błagalnie na dowódcę, a pułkownik skinął głową na młodego porucznika z łączności, któremu ów pojazd nagłaśniający podlegał. Ten trzasnął kopytami i popędził co sił do wozu, a za chwilę z głośników rozlega się gromki głos porucznika: „wy chu…! Jak wam wyp…lę to popamiętacie!” Ksiądz tylko przymknął oczy, spuścił głowę i cichutko mamrocze: „Zdrowaś Mario…” Z kanadyjską panią porucznik która przywiozła nam zaopatrzenie na Turanj Fot. Michał Fiszer Jeśli podobają Ci się moje wpisy postaw mi kawkę Mogę tu dla Was pisać właśnie dzięki temu buycoffee.to/dafiszer
UNPROFOR, Jugosławia, wiosna 1993 r. Któregoś dnia, kiedy miałem miesięczną służbę na posterunku Turanj, który był przejściem przez linię frontu między Chorwatami a Serbami na dalekich przedmieściach chorwackiego miasta Karlovac (dziś na Turanju jest muzeum jugosłowiańskiej wojny domowej). Owo przejście, znane jako X-point (crossing point), było czynne w ciągu dnia, a w nocy obie strony wyciągały miny przeciwpancerne TM-62 i układały je na drodze w poprzek. Na tym Turanju strzelali praktycznie każdej nocy, jak tylko ułożyli te miny. Pierwszej nocy na Turanju, śpię z trzema żołnierzami w jednym namiocie (obsadę posterunku stanowił oficer, kapral i dwóch szeregowców), a tu nagle głośny wybuch. Zerwałem się i słucham co się dzieje, a długo czekać nie musiałem: słyszę kolejny wybuch, ale głośniejszy, czyli bliżej. I następny, znów z tego samego kierunku, ale jeszcze głośniejszy. O matko, zerwaliśmy się wszyscy i kazałem im biec do schronu, który urządziliśmy sobie w piwnicy domu obok. Wbiegam do niej oddzielony od namiotu ścianą z worków z piaskiem, kiedy kolejny pocisk moździerzowy trafia idealnie w nasz namiot i robi pełną demolkę. Huk, jak diabli, słyszę nad głową trzask odłamków o ścianę, uratowały mnie te worki z piaskiem. Wpadam do piwnicy w piżamie, w kamizelce, hełmie i w kapciach. Od razu sobie pomyślałem: polegnę w piżamie?? Jak to cholera będzie wyglądało?! Tymczasem piechota z obu stron otworzyła do siebie ogień i zaczął się niewiarygodny łomot. Na raz strzelało kilkadziesiąt kałachów i karabiny maszynowe PK. Z tyłu za naszym posterunkiem Serbowie mieli Browninga M2, półcalową maszynkę do mięsa. Strzelała z głośnym hukiem, zagłuszając terkot kałasznikowów, takie: bum-bum-bum-bum! Aż echo się niosło. Z jednego z podwórek wyjechał na ulicę chorwacki czołg T-55A o nazwie „Marina”, bardzo znany z jednego powodu. Otóż kiedy rok wcześniej zaczęli się tu pojawiać dziennikarze chcący się dostać na serbską stronę, byli tu zatrzymywani przez Chorwatów, więc rozglądali się co tu można sfilmować ciekawego. Oczywiście czołg „Marina” stał się atrakcją mediów, więc pojawiał się w wielu telewizyjnych relacjach. Tymczasem czołg łupnął z działa wzdłuż ulicy. Pocisk przeleciał ze świstem tuż koło naszego domu i rąbnął mniej więcej w rejonie, skąd Serbowie grzali ze swojego półcalowego Browninga (kal. 12,7 mm). Zwinęli się chyba, bo bestia na jakiś czas ucichła, ale później znów ją było słychać, choć nieco dalej. Tą pierwszą moją noc na Turanju będę pamiętał do końca życia, bałem się jak diabli. Ale przy kolejnej okazji była taka napierdzielanka, że ludzkie pojęcie przechodzi. Pocisk z działa wybuchł naprzeciwko ulicy i dosłownie wyrwał dom z korzeniami. Nie wiem, z czego strzelali, ale było grubo. Kiedy w naszym schronie zaczęło się robić naprawdę gorąco, poprosiłem przez radio o ewakuację naszego posterunku. Wysłano grupę chyba z czterema BRDM-2, kołowymi transporterami opancerzonymi. Dowodził nimi Andrzej Wajda, jeden z najbardziej rozsądnych oficerów jakich znałem. Czasem powtarzał żartem: „czego te chłopaki na mnie reżyser mówią, jak ja się w ogóle kinem nie interesuję?” Pluton Andrzeja przyjechał ale słyszę, jak przez radio mówią, że nie ma szans dojechać, za gorąco. Andrzej pochował swoje transportery za domami, żeby nie oberwać i poprosił, żebyśmy wytrzymali. Jak się okazało, była to najlepsza decyzja. Nikomu się nic nie stało, a gdybyśmy mieli pod tym ogniem pakować do tych BRDM-2, to pewnie byśmy oberwali. Z BRDM-2, ale z 1. Kompanii była związana inna historia. Żołnierze jednym takim pojazdem zasuwali jak głupi, wyskoczyli zza zakrętu, a tu na drodze stado krów. Oczywiście wpadli w to stado, jedna krowa padła na miejscu, a druga była ranna. Pasący je Serb z karabinem na plecach, zdjął z pleców Kałacha, na co żołnierze pozamykali włazy w transporterze. Ale jak się okazało, on tylko dobił ciężko ranną krowę. Później mu ONZ wypłacił sowite odszkodowanie, ale zanim to nastąpiło, dowodzący kompanią Romek Polko przesłuchuje swoich orłów (oberwali od niego sporą „działkę”, i kierowca i dowódca wozu): „bo to panie kapitanie było tak. Jedziemy sobie powolutku, a tu nagle zza zakrętu wypada rozpędzone stado krów. Zobaczyły BRDMa, no i hamują! Ale nie wyhamowały i jedna się zabiła o BRDMa…” A Romek ze spokojem (na razie!): „a druga?” Na co żołnierz odpowiada: „a druga się osłabiła. No i ten dziadek ją dostrzelił…” Dopiero wtedy Romek nie wytrzymał, ale co powiedział, do powtórzenia się nie nadaje… BRDM-2 z 1. Kompanii pod macierzystym budynkiem koszarowym w nieczynnej szkole, 1993 r. Fot. Michał Fiszer Jeśli podobają Ci się moje wpisy postaw mi kawkę buycoffee.to/dafiszer
A Polish engineer, Tomasz Patan, built the Volonaut Airbike, basically a real-life Star Wars speeder bike. Reaches up to 124 mph. Insane
El fuego de madera apenas alcanza los 1.100 grados, pero el hierro necesita 1.500 para fundirse. Según la física, las antiguas espadas de acero eran casi imposibles de fabricar. ¿Cómo lo consiguieron nuestros ancestros? Con un maravilloso truco químico. Tira del hilo 🧵👇🏽👇🏽👇🏽
Vistes de negro porque crees que es un color común y corriente, pero te equivocas. Durante siglos, el negro perfecto fue un secreto de Estado del Imperio Español que Inglaterra intentó robar enviando hordas de piratas al Caribe. Era el palo de Campeche. Tira del hilo 🧵👇🏽👇🏽👇🏽
Warto wiedzieć, że w czasach słusznie minionych w szkole lotniczej i w jednostkach lotniczych wisiały plakaty przypominające o wielu ważnych sprawach. Na przykład o tym, że jeśli się nie wyprowadziło do określonej wysokości z korkociągu to należy się katapultować. Były takie o warunkach atmosferycznych, o analizie pogody, itp. Najbardziej zawsze podobał mi się taki o strzelaniu z samolotu do celu naziemnego, w którym podpis brzmiał: „strzelając do tarczy nie licz pocisków bo możesz być ostatnim z nich”. Tu małe wyjaśnienie. Przez dłuższy czas strzelaliśmy pociskami ze smugaczami, które było widać w locie. Na Limie w szkole strzelaliśmy na małych prędkościach nurkowania, tak do 500-550 km/h więc przed wyprowadzeniem było widać pociski wchodzące w cel. W pułku w Mirosławcu na Lim-6M strzelaliśmy z działek z prędkością 700-800 km/h (bo tu nas szkolono na bojowo) więc trzeba było wyprowadzać, zanim pociski doleciały do celu. Z kolei na Su-22M4 to była jazda! Wprowadzenie z 2000 m na kąt ok. 25 stopni z prędkością ok. 750 km/h, a samolot błyskawicznie nabierał do 900-950 km/h. Zgrubne celowanie wg siatki nieruchomej, naciśnięcie przycisku spustu działek do połowy (jak we współczesnym aparacie fotograficznym – lustrzance) przez co siatka ruchoma ustawiła się do strzelania z działek, naciśnięcie przycisku zapusk (czyli uruchomienie lasera do pomiaru odległości) króciutkie dokładne celowanie, ognia (przycisk spustowy naciśnięty do końca), huk jak diabli bo działka były po pół metra od bioder za burtą oczywiście, puścić spust i NATYCHMIAST wyprowadzać, na dole wysokość jakieś 250 m. Od razu pociągnięcie z przeciążeniem 4-5 g, żeby przelecieć nad chmurą odłamków. I można wreszcie złapać powietrze.... To było wszystko tak gwałtowne, że trudno było sobie odtworzyć później w myślach sekwencje zdarzeń. Tutaj zabrano pociski smugowe, żeby nie było pokusy gapić się za nimi, bo małe opóźnienie w wyprowadzeniu i pogrzeb na koszt wojska. Naprawdę, była moc! Takich plakatów z wojska z lat 80. pamiętam więcej wisiały już z 10-15 lat co najmniej bo były pożółkłe już. Jeden z nich wisiał w Bydgoszczy, gdzie trafił Wiktor. Przedstawiał on lecącego Lima a na ziemi stoi kobieta z dziećmi, a podpis głosił: Czekamy! Miało to symbolizować rozwagę, że pamiętaj pilocie, żona i dzieci czekają na twój bezpieczny powrót. W Bydgoszczy młodym pilotom z żonami nie było łatwo, w dużym mieście ciężej było o mieszkanie. Dlatego Wiktor potajemnie dopisał na tym plakacie za słowem „Czekamy!” dopisał „na mieszkanie”. Zrobiła się z tego ciężka afera, oficerowie polityczni wszczęli dochodzenie, kto tak bezczelnie kwestionuje osiągnięcia naszej socjalistycznej ojczyzny? Ale nie złapali winnego. Jeśli już jesteśmy przy tych plakatach, to pamiętam że dość niefortunne zestawienie było w Dęblinie na strzelnicy. Niedaleko od wejścia wisiał plakat „socjalizm naszym celem!”. Za to nieco dalej, przy samych tarczach wisiał inny plakat: „trafiaj cel pierwszym pociskiem!” Zawsze miałem głupie skojarzenia i to zestawienie wywoływała u mnie uzasadnioną wesołość. Czasem na ćwiczeniach PfP (oficjalnie Partnership for Peace ale powszechnie znane jako Party for Piss z powodu licznych "social events" w ilości obfitszej niż ćwiczenia wojskowe) widywałem zachodnie plakaty. Szkoda, że ich nie pofociłem. Ale częściej były napisy, mniej więcej takie: W Royal Navy Air Station Culdrose widziałem hasło: EVERY SHIP CAN BE MINESWEEPER. ONCE.... (każdy okręt może być trałowcem. Raz…) Z kolei u Amerykanów było tego więcej. W Fort Bliss widywałem: WHEN THE PIN IS PULLED MR. GRENADE IS NOT OUR FRIEND (po wyciągnięciu zawleczki, Pan Granat nie jest naszym przyjacielem). Albo: WHEN ENEMY IS IN RANGE, SO ARE YOU. (jeśli wróg jest w zasięgu ognia, to ty też jesteś w zasięgu jego ognia) I jeszcze taki: FIVE SECONDS FUSES ONLY LAST THREE SECONDS. (zapalniki ze zwłoką pięciu sekund działają po trzech sekundach). Natomiast w koszarach amerykańskich w Heidelbergu widziałem coś naprawdę praktycznego: IF YOUR ATTACK IS GOING TOO WELL, YOU ARE PROBABLY WALKING INTO AMBUSH. (jeśli twój atak rozwija się zbyt dobrze, to przypuszczalnie pakujesz się w zasadzkę). I jeszcze jedna praktyczna rada: DON'T DRAW FIRE! IT IRRITATES YOUR PLATOON MATES AROUND YOU. (nie ściągaj na siebie ognia, to wkurza kolegów z plutonu blisko ciebie). A także całkiem słuszna uwaga: TRACERS WORK BOTH WAYS. (smugacze działają w obie strony, to znaczy jeśli pokazują tobie gdzie leci pocisk, to pokazują też nieprzyjacielowi skąd strzelasz). Pamiętam jeszcze taki bardzo życiowy: GOING TO COMBAT ALWAYS REMEMBER THAT YOUR WEAPON HAS BEEN PURCHASED FROM THE LOWEST BIDER (idąc do walki zawsze pamiętaj, że twoja broń została zakupiona od najtańszego referenta. Natomiast w amerykańskiej bazie lotniczej w Ramstein widziałem coś takiego: IF YOU SEE BOMB TECHNICIAN RUNNING, FOLLOW HIM AND KEEP UP (jeśli zobaczysz biegnącego technika uzbrojenia biegnij za nim i dotrzymaj mu tempa. Od siebie dodam, że zapewne wie więcej, niż ty…). Jeśli podobają Ci się moje wpisy postaw mi kawkę buycoffee.to/dafiszer
Niedługo potem jak wyszkoliłem się w lotach koszących miałem trudny dzień. Po powrocie ze strefy w lotach koszących poprosiłem kierownika lotów o zgodę na przejście nad lotniskiem na małej wysokości, tzw. low-pass. Dostałem zgodę i podchodzę do lotniska, lecąc tuż nad przecinką leśną, ciągnącą się od dalszej radiolatarni prowadzącej do samego płotu lotniska. Mijam bliższą stojącą przy płocie wokół lotniska i schodzę jeszcze niżej, nad samą trawę. Przelatuje nad pasem startowym na bardzo małej wysokości, podobno mniej niż 5 m, z prędkością ok. 800 km/h Kierownik lotów, starszy ppłk Bogdan Łęcki aż wstał, żeby dokładnie to zobaczyć i chciał coś powiedzieć, ale podobno mikrofon mu z ręki wypadł. Po powrocie do domku pilota zadzwonił tu i dostałem bardzo silny opeer, z groźbami o zawieszeniu i karze włącznie. Ale to na omówieniu po lotach. Tymczasem miałem wykonać drugi lot, na walkę powietrzną, z zastępcą dowódcy pułku, ppłk Józefem N. Cały czas myślę, co może mnie spotkać za ten niski przelot, a ppłk N. mówi, że start będzie pojedynczo, a zbiórkę w parę zrobimy w zależności od sytuacji, do której strefy zostaniemy skierowani. Mam go po prostu obserwować co on robi, jak zacznie robić zakręt o 180 stopni mam włączyć stoper i po 15 sekundach (start co 30 sekund) mam manewr powtórzyć. Po starcie gapię się za jego oddalającym się samolotem, zaczyna robić zakręt, więc włączam stoper i po 15 sekundach zaczynam zakręt, a następnie dołączam do niego. Prędkość około 700 km/h, a ja muszę mieć niemal cały ciąg silnika, co się dzieje? Prowadzący spojrzał na mnie czy jestem na właściwej pozycji i słyszę jego pytanie: a po co ci te kapcie? Patrzę i zdrętwiałem – podwozie wypuszczone… Chowam je szybko, choć do schowania powinienem zwolnić, dopuszczalna prędkość z wypuszczonym podwoziem przekroczona o co najmniej 200 km/h. Mimo wszystko lecimy do strefy, kręcimy się w walce powietrznej, prowadzący pozwala mi się sfotografować, to znaczy rejestruję go na symulatorze UZR kierowanej rakiety „powietrze-powietrze” R-60M w podwieszonym zasobniku. Jest to tak naprawdę wypatroszona z silnika prawdziwa rakieta R-60M pozbawiona niepotrzebnych stateczników. Zamiast silnika ma system rejestrujący prace jej głowicy samonaprowadzania się w podczerwieni, który określa czy były warunki do trafienia oraz zapisuje naciśnięcie spustu odpalenia. Potem staram się trafić zastępcę dowódcy z działek, choć oczywiście nie strzelam (amunicja jest odpięta od działek, choć nadal jest w bębnach amunicyjnych) tylko robię zdjęcia z fotokarabinu. Wracamy na lotnisko, a ja się zastanawiam, czy teraz mnie po prostu nie utopią za karę, najpierw ten nieszczęsny kosiak, a teraz podwozie… Oczywiście po lądowaniu, kiedy przyjeżdża z krasuli kierownik lotów, rekomenduje surowe kary, zawieszenie w lotach i tak dalej. Na szczęście dowódca pułku, ppłk Andrzej Wyciślik, jest w dobrym humorze. Macha ręką, wzdycha i stwierdza melancholijnie: „Michał ochwaszczenia dostał. Przejdzie mu.” Po lotach wysłano mnie z inżynierem, żeby sprawdzić samolot. Wciąż jest na gwarancji, więc zwracamy się do Jury, speca od płatowca i różnych napraw. Jura był już starszym inżynierem, i raczej nieskomplikowanym człowiekiem. Wraz z żoną mieszkał u nas w bloku na parterze, ja mieszkam na drugim piętrze. Te bloki są tak zbudowane, że w łazience wszystko słychać. A jego żona, starsza już Rosjanka, zawsze śpiewa w wannie, jak się kąpała. Zawsze z Elą lecieliśmy posłuchać, bo śpiewała, jakby była diwą operową, ma niesamowity głos. A Jura to taki typowy ruski niedźwiedź, potężne chłopisko. Teraz kazał ustawić samolot na podnośnikach i podpiąć do instalacji zewnętrzne źródło ciśnienia hydraulicznego. Zrobiono jak chciał i czekamy. Przyszedł Jura, niesie potężny młotek i woltomierz. Ale żadnych przyrządów do regulacji owiewek podwozia, które uległy odkształceniu. Zastanawiamy się więc, jak on je właściwie wyprostuje? Kazał schować podwozie, samolot wisi na podnośnikach. Jura wchodzi pod spód, patrzy na odstające owiewki. I wali młotkiem to tu, to tam. Za chwile owiewki dobrze przylegają do wnęki podwozia, nigdzie nie odstają, nie ma szpar. Stoimy oniemiali, jak można naprawiać nowoczesny samolot naddźwiękowy warty miliony dolarów waląc młotkiem?! No można, jak się okazuje. Pytamy: Jura, a ten woltomierz to po co ci? Patrzy na przyrząd i mówi: bo jak bym przyszedł z samym młotkiem, to byście powiedzieli, że ja młotkowy jestem… Fot. Michał Fiszer Jeśli podobają Ci się moje wpisy postaw mi kawkę buycoffee.to/dafiszer
cammy deadpan @JimKing25
18 Followers 1K Following cute & chronically attached to mutuals 🫶 100% follow back
Śmiechem go @SmiechemGo
3K Followers 3K Following Polityka | Ironia | Alergia na bzdury. Jeśli boli Cię prawda, to pewnie jesteś u mnie na czarnej liście.
Łowca Androidów @lowca_androidow
22K Followers 12K Following Kucharz, smakosz, felietonista. Domowe gotowanie. Przepisy i porady kulinarne. Bez polityki. Zawsze smacznie. https://t.co/BglAYIh6pZ
Bruce Vanna Ly #Podat... @BruceWayne_112
530 Followers 605 Following Dumny UoPczyk, mąż swojej żony, ojciec swoich dzieci, syn swojego starego.
Nairnout @NairnoutflLP63
48 Followers 4K Following
Thuesoshud @Thuesoshud1ATl
189 Followers 5K Following
Thotas @Thotas373637
85 Followers 7K Following
Oliwa do Ognia @olencjuszkaa
1K Followers 2K Following
Reeve musk @musk44905
250 Followers 5K Following
Margoth @Margoth44704706
112 Followers 4K Following 😜❄️ I'm Мaгgoth!💛 Негe is my pгоfilе аnd my nude piсs!)) Vоte fог mе, babу:🙂 https://t.co/m8XgFUGgaO
🍺 The Drunk Tongue... @thedrunktongue
227K Followers 6K Following G😎😎fin after he's had a few. Crazy 💩 mainly.
LovePower @LovePower_page
315K Followers 33K Following Funny Posts, memes & Positive Vibes videos from multi sources; Animal lover. No DM/No Porn/No group/no Violence/No Hate/No Racism🙏@
0 Followers 0 Following
Marie @m77481070
23K Followers 8K Following
PAOLA @Paola35778912
4K Followers 4K Following mi piace tutto quello che e' bello per me💋♥️🌹⛔DM⛔Porno⛔Trenini⛔Privato
Esmeralda🖤🖤🖤 @EsmeraldaE_sme
35K Followers 28K Following ⛔porno⛔volgarità⛔DM⛔Trenini🖤🖤🖤impegnata🖤🖤🖤Mi avvalgo della facoltà di non rispondere🖤🖤🖤
Olivertalk @oliver_talk
41K Followers 873 Following Cinema, séries e cultura. Ensaios em forma de thread. Para anúncios, divulgação ou parcerias: DM ou contato em [email protected]
rzep @rzep8
26K Followers 151 Following Czepiam się. Zamiast kupować mi kawę, pomóż szynszyli: https://t.co/5Du4l0fIu1
Michał Fiszer @MichaFiszer
15K Followers 1K Following Pilot wojskowy, misje UNPROFOR i UNIKOM.Publicysta. Wykładowca. Patriota nietolerujący inwektyw i sieciowego tchórzostwa. Lubisz: https://t.co/pPHnCSlNfq
Konfitura @KonfituraWAkcji
22K Followers 11 Following Piętnowanie i uwypuklanie szkodliwych zachowań na polskich drogach
Śmiechem go @SmiechemGo
3K Followers 3K Following Polityka | Ironia | Alergia na bzdury. Jeśli boli Cię prawda, to pewnie jesteś u mnie na czarnej liście.
JR2 backup account @_JanRR
725 Followers 104 Following Veteran 017 with outdated attitudes & language. Fishing the 🇷🇺 digital abyss. Разом до перемоги. 🇺🇦🇵🇱. Backup to my main profile @JanR210
Visioner @visionergeo
213K Followers 3K Following OSINT | Geopolitics • Defense • Security • Conflicts | Focused on 🇬🇪 Georgia, 🇺🇦 Ukraine, Black Sea region, Middle East, South Caucasus | In vino veritas 🍷
Thomas Bordeaux @ThomasBordeaux7
1K Followers 437 Following Visual Investigations Reporter @CNN Previously: @bellingcatgap DMs open, on signal @ thomas.411
Twój Sącz @twojsacz_pl
2K Followers 501 Following Wiadomości, wydarzenia, historia, dziś i jutro miasta - wszystko o Nowym Sączu. Plus RT ciekawych informacji i tweetów związanych z NS
Masculine Path @masculinepath04
229K Followers 88 Following Helping MEN get Richer, Stronger, & Smarter | DM me to take your Twitter growth to the next level | Telegram Unfiltered:https://t.co/JomfFSiefE
John Cleese @JohnCleese
5.0M Followers 221 Following Trainee hermit, & keen Amateur Squirrel Trainer
Savage Clip @TheDarkHumours
322K Followers 384 Following Serving you the most savage clips. You asked for it, here it is. Don't miss a moment – RT & comment. 👇
Secret of Rome @SecretOfRome
8K Followers 153 Following Historyk sztuki / Włoch z wyboru / Oprowadzam po Rzymie / Piszę książkę / Żyję dla wina i kawy / Śpiewam na stadionie o rodzinie sędziego
Łowca Androidów @lowca_androidow
22K Followers 12K Following Kucharz, smakosz, felietonista. Domowe gotowanie. Przepisy i porady kulinarne. Bez polityki. Zawsze smacznie. https://t.co/BglAYIh6pZ
Wujek AI @Wujek_AI
1K Followers 129 Following AI - tworzenie video, nowości, ciekawostki. Wszystko co z tym związane i mi się podoba | Biznes & Marketing
Polski AstroBloger �... @AstroBlogerPL
5K Followers 25 Following Regularnie aktualizowany od 2009 roku polski blog astronoma-amatora poświęcony pogodzie kosmicznej, astronautyce i zjawiskom zachodzącym na niebie.
Zespół Brauna @ZespolBrauna
47K Followers 51 Following Oficjalny profil zwolenników wysłania Brauna na leczenie psychiatryczne. Jeśli chcecie nas wesprzeć to...☕ https://t.co/x16OpeSxgQ
George Orwell @George_Orwell__
10K Followers 4K Following W życiu chodzi o to, by być trochę niemożliwym....
Czarna Lista Pro @CzarnaListaPro
6K Followers 676 Following
Daractenus @Daractenus
73K Followers 2K Following News. Commentary. Occasional satire. Central & Eastern Europe Focus.
Krystian Pograniczny ... @Krystian_Pogr
8K Followers 970 Following „Wróciła bowiem wiara w siłę oręża polskiego, czego synonimem stał się Raszyn.” ~ Tadeusz Rawski 🪖 MilTech News | 🌊 Hydrology | 🌌 Star Wars #UMK_badawczy
Delicious Food @deliciousfoodc
130K Followers 22 Following A world of exquisite meals, food, drinks, preparations that we love to see and @100reason2smile
Paweł Makowiec @MakowiecPawe
9K Followers 426 Following PhD, assistant professor, Military University of Land Forces. Light infantry tactics (theory and practice). Professional wargaming. Personal opinions.
Świat AI @swiat_ai
38K Followers 601 Following Siedzę w AI, żebyś Ty nie musiał testować wszystkiego | Akademia Świata AI (7 dni za darmo)↓ | 📩 [email protected] | https://t.co/iLXb8u6srm
Dave Jones @eevblog
89K Followers 544 Following EEVblog® Engineering Youtuber, inventor of that career path Debunker of BS Electronics+random opinions Big on Freedoms Certified Human Aussie https://t.co/zkA3b1gGkX
Informatyk Zakładowy @InfZakladowy
34K Followers 293 Following Sprawdź szkolenie ze scrapowania edycja 2025! https://t.co/wVtJ9T7CIu
Dawid Kamizela @DawidKamizela
88K Followers 111 Following Maldito llorón 🟢⚪️🟢 Na poważnie pisze w https://t.co/iooBVd7jSL
Marek Łangalis @MarekLangalis
22K Followers 527 Following Przedsiębiorca, dr ekonomii, ojciec i mąż. Zwolennik EWG i 4tego filara emerytalnego. Inwestor: sKONcentrowany KONserwatywny KONsekwentny KONtrarianin
Kermit House @DrKermitHouse
12K Followers 2K Following Konto zupełnie niepoważne except sport O 3 trollingi za daleko "Follow za follow " uważam za formę żebractwa, licznik followersów to nie Święty Graal
Kacper Szurek @KacperSzurek
16K Followers 413 Following Opowiadam o bezpieczeństwie w prosty i zrozumiały sposób. https://t.co/G7JVu4ctCU
Tommy Shelby @mr_tomashshelby
10K Followers 4K Following Peaky Blinders CEO, niezależny analityk polityczny, autor książki „Dlaczego Kaczyński jeszcze nie siedzi” i 'Kompletnego Podręcznika OSINT v2.0"
Marcin Torz @MarcinTorz
30K Followers 903 Following Dziennikarz 🛜https://t.co/Sc6Jn6M36m. 🎥https://t.co/xtHCkjnRqR 📨[email protected]
Dumb people doing shi... @Crazyshitm
87K Followers 70 Following Dumb & funniest clips on the internet 😊🤩
Tomasz Darmolinski @DarmolinskiT
6K Followers 389 Following CEO "ŻELAZNY" foundation 🇵🇱/ AKADEMIA BSP
Pawel Kania @_Afraniusz
12K Followers 7K Following radca prawny, żeglarz, książki, kawa, kino 🇵🇱 🇪🇺 jestem SilnyOsobno!!!
Informacje Giełdowe @GPW_Trader2022
92K Followers 407 Following 📉📈Codzienne skróty newsów + edukacja finansowa , analizy shortów na spółkach➡️Subskrypcja 15zł/m-ce z pełnymi danymi .Nie naśladować, dane z ortex. Prywatnie
Bartłomiej Kucharski @TrompBK
18K Followers 2K Following Po prostu się staram-tylko tyle i aż tyle. Na pohybel takim synom. Jeżeli podoba Ci się moja twórczość, możesz to wyrazić kawą: https://t.co/2yReUJtrX0
HannaMS @HannaMSz
9K Followers 973 Following Hungarystyka 🇭🇺 Europa Wsch. 🌏 trochę polityki 😛 tłumaczę i publikuję teksty
Jakub Kosikowski @kosik_md
46K Followers 2K Following Lekarz na onkologii, Zero Znieczulenia w Kanale Zero, OnkologianaCito - jak przeżyć leczenie raka w Polsce, Rzecznik Prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej
Radio 357 @radio_357
12K Followers 61 Following Najlepszy Radiowy Adres na świecie! https://t.co/9fFnULqIbm https://t.co/v8ERtwJ1fX
Najka @najjjka2
26K Followers 0 Following Pozytywna, energiczna, uśmiechnięta Polka i katoliczka ze mnie - Natalia, miło mi. Żyję w czystości do ślubu ❤️ Dobrze, że jesteś, pozdrawiam Cię serdecznie!
Dreams N Science @dreamsNscience
27K Followers 2K Following LEARN SOMETHING AND ENJOY THE BEAUTY OF NATURE: 🧬 🔭 🐿️ 🏝️…
Goniec.pl @GoniecPL
34K Followers 1K Following 🫡 🇵🇱 Obserwuj https://t.co/Zmzbso9YDP #5 najbardziej wpływowe medium informacyjne w internecie. Lider zaangażowania użytkowników na Tik Toku i Facebooku
Engineering ASMR @engineers_logs
30K Followers 0 Following
Daniel Foubert 🇵�... @d_foubert
74K Followers 4K Following Polish oligarch, hyperimperialist, and ultrasupremacist half of the time. French nefarious philosopher the other half. Professionally: geoeconomist.
IMGW-PIB METEO POLSKA @IMGWmeteo
82K Followers 607 Following Prognozujemy pogodę i stan wód w Polsce od 1919 roku. Prowadzimy analizy i badania. Jesteśmy Instytutem najwyższej klasy specjalistów.
















